Myślokształty, podczepienia, negatywne energie

Myslokształty, podczepienia oraz wpływy energii z zewnątrz, oddziałującej na nasze codzienne życie.

Może zacznę od przytoczenia krótkiego opisu, który pozwoli choć w małej formie przytoczyć czym są myślokształty, o których chcę więcej napisać w poniższym artykule. 

                                                      

Myślokształty są energetycznymi, postrzegalnymi rzeczywistościami, które promieniują kolorami o różnej intensywności. Ich natężenie i kształt są rezultatem energii albo znaczenia, jakie nadał im człowiek. Właściciele myślokształtów tworzą je, budują i odżywiają na podstawie codziennych myśli. Im bardziej są one określone i konkretne, tym bardziej określona jest ich forma. Natura i siła emocji związanych z myślami nadają formie kolor, natężenie i moc. Myśli te mogą być świadome albo nie. Twórca formy myślowej będzie się zachowywał tak, jakby to właśnie miało się wydarzyć, będzie podświadomie przygotowywał się na jego realizację. Pole negatywnego energetyczne myślokształtu zawsze w negatywny sposób wpłynie na pole osoby, której towarzyszy. Im więcej siły otrzyma, w postaci świadomej albo nieświadomej energii, tym skuteczniej urzeczywistni napawający lękiem rezultat. Zazwyczaj formy myślowe są tak naturalną częścią osobowości, że człowiek w ogóle ich nie zauważa. Zaczynają powstawać w dzieciństwie i opierają się na rozumowaniu dziecka, a potem zostają włączone w osobowość.

Często owe myślokształty są w codziennym życiu odbierane jako dodatkowy, noszony każdego dnia bagaż, którego wpływ na naszą codzienność zauważamy lub nie. Do tego nasze formy myślowe i przekonania powodują wiele „efektów” w rzeczywistości zewnętrznej człowieka.

Spora część tych energii pochodzi lub zostaje powołana przez ducha lub duchy, które podczepiają się i wpływają na ciało człowieka, obierając go jako żywiciela. Oczywiście nie wszystkie myślokształty i programy ulokowane w naszej aurze pochodzą z zewnątrz. Dużo programów pochodzi od nas samych, nie tylko z obecnego życia, ale także z innych żyć jako te, które musimy zrozumieć, przepracować lub przetransformować wraz z rozwojem osobistym i duchowym.

Spotkałam się też i z takimi myślokształtami, które oblepiały wręcz aurę w obrębie głowy osoby, do której zostały skierowane życzeniami innego człowieka, usadawiając się w ciele mentalnym i przyczynowo-skutkowym. Często wyglądają jak szare kłębki dymu umiejscowione gdzieś w obrębie głowy, pleców, karku lub ramion. Nierzadko oprócz dyskomfortu i poczucia zrezygnowania, odczuwany jest też ból czy ciążenie w miejscu, gdzie przylegają one do naszej aury.

Gdyby tylko ludzie zdawali sobie sprawę z tego, jak ich własne myśli szkodzą osobie, do której je kierują i jak bardzo potrafią te osoby osłabiać, być może mieliby w tej kwestii większą uważność. A warto wziąć to sobie do serca, ponieważ – jak już wielokrotnie powtarzałam – we Wszechświecie nic nie ginie. Oznacza to, że te myślokształty któregoś dnia zawrócą i potrójnej wersji uderzą w samego nadawcę, zapewne w najmniej oczekiwanym przez niego momencie. Stąd też i sama, kiedy odbieram negatywne energie „uwalniam je” bez odsyłania do jego twórcy, ponieważ wiem, że i tak kiedyś do niego wrócą. Może już nie te, które uwolniłam, ale na pewno te, które uderzyły jego intencjami w kogoś innego.

Podczas swojej pracy z oczyszczaniem wszelkiego rodzaju energii podczepionej pod ludzi, spotkałam się też z „zapisem” negatywnych myśli zawieszonych w przestrzeni. Niekonkretnie przy danym człowieku, ale w pomieszczeniu, w którym ta osoba przebywała. Takie zapisy potrafią też nosić przedmioty. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy poproszona o oczyszczenie sypialni u osoby, która źle w niej sypiała, dostrzegłam zawieszony w rogu łóżka kokon. Kokon jak ten z poczwarką motyla czy raczej ćmą. Wielkość jego sięgała w przestrzeni energetycznej dobre 35-40 cm, więc był dosyć imponujący.

Myślę, że forma myślowa, która wydostałaby się z tego kokonu na zewnątrz, byłaby formą samoczynnie działająca w przestrzeni astralnej. Do tego na pewno byłaby formą odczuwalną przez lokatorkę we wzmożonej sile. To już – jeśli się nie mylę – nazywane jest egregorami.

Mam wrażenie, że nie tylko grupa zbiorowa posiada egregory, ale także osobna jednostka w postaci pojedynczego człowieka jest w stanie taki egregor stworzyć, nadając mu moc i siłę ze swojej świadomości oraz myśli. Jedni tworzą je świadomie, inni nie, jednak skierowane grupowo do człowieka mogą naprawdę mocno obciążyć jego aurę, pozbawiając go całkowicie sił życiowych.

Zdarza się, że powracają do nas samych egregory stworzone w innych życiach na ziemi poprzez rytuały czy inne praktyki magiczne. Wtedy okazuje się, że toczymy walkę z naszymi własnymi formami, stworzonymi w poprzednim życiu lub życiach.

Wracając jednak do kokonu, który wisiał w sypialni klientki. 

Dziewczyna źle sypiała, ciągle powracając myślami do byłego partnera. Czuła jego nieustająco obecność w swojej przestrzeni, co było dla niej bardzo uciążliwe. Takie myślokształty potrafią energetycznie przygniatać swoim ciężarem. Oczyściwszy cały pokój z energii kłótni, obecności i wszelkich zapisów, rozglądałam się w zlokalizowaniu czegoś jeszcze, ponieważ czułam, że coś mi umyka. Właśnie wtedy dostrzegłam ten kokon, w którym poczwarka czekała na swój moment wyjścia, choć nie wiem, czy bez udziału założyciela kokonu mogłoby dojść do wylęgu. Nie spotkałam się wcześniej z czymś takim, ale na pewno nie był to pojedynczy przypadek. Mimo wszystko dało mi to do myślenia.

Często też pojawiają się innego rodzaju obciążenia w postaci myśli, niekoniecznie należących do nas samych.

Coraz więcej ludzi zwraca się do mnie z tego rodzaju problemami, prosząc o oczyszczenie. Kiedy nad nimi pracuję, bardzo często widzę podczepienia przeróżnych bytów, dusz czy przestrzeni energetycznych. Myślę, że obecny czas, w którym teraz żyjemy, sam z siebie zmusza nas do dostrzegania tego, co tak naprawdę dzieje się w naszym najbliższym otoczeniu. Jakby ziemia, zmieniając swoje położenie, wyrzucała na wierzch, to co do tej pory było zakryte. Jakby wręcz zmuszała nas do tego, aby oczyścić te energie, które w związku ze swoją gęstością powinny być już wyciągnięte na wierzch i przepracowane.  

Oczywiście na pierwszym miejscu jest praca z tym, co tak naprawdę mamy w naszej podświadomości i co uzewnętrznia się w naszym codziennym życiu. W 90% jest to nasza przeszłość, nasze myśli i programy. Ale te 10% są to wszelkiego rodzaju zewnętrzne obciążenia, które potrafią nam bardzo utrudniać życie, a nawet blokować pracę nad sobą samym.

Trafia też do mnie w ostatnich czasach sporo lekarzy.                       .

Część z nich pracuje tylko w obrębie własnej sfery życiowej i interesuje się oczyszczaniem wszelkich relacji rodzinnych. Ale jest też grupa w pełni świadoma energetycznej strony naszego istnienia. Ta druga grupa zwraca się do mnie po pomoc w oczyszczeniu swojego miejsca pracy z energetycznych obciążeń po swoich pacjentach, dusz osób zmarłych oraz nierzadko z przeróżnych bytów. Ma to ogromny wpływ na ich samopoczucie. Myślę, że ich świadomość sprawia, że są oni widoczni dla tego rodzaju energii, która – przynoszona przez pacjentów – pozostaje w gabinecie lekarskim po zakończeniu wizyty. Dzięki wsparciu, jakie im oferuję, zachodzi w nich ogromna przemiana, ich zdrowie wraca do normy, lepiej im się pracuje, a po powrocie do domu czują się dużo mniej zmęczeni niż kiedyś.

Warto napomknąć, że wszelkiego rodzaju negatywne myślokształty, przeróżne byty czy dusze osób zmarłych, potrafią wpływać nie tylko na nasze samopoczucie w codziennym życiu, ale mają też zdolność zasiewania przeróżnych chorób w naszych ciałach fizycznych. Tak samo jest w domach czy mieszkaniach, w przestrzeni których takie negatywne myślokształty „zawisły” lub przebywają w nich dusze osób zmarłych. Podczepiona dusza, zmarła na jakąś ciężką chorobę wpływa energetycznie na nas do tego stopnia, że to my możemy zacząć czuć symptomy tejże choroby, co w konsekwencji prowadzi do jej zaistnienia w naszym ciele fizycznym.

Stąd też moim zdaniem ma miejsce pokoleniowy rak w rodzinie. Częściowo jest to program dziedziczny, program w nas samych do przepracowania, ale ma w tym swój udział miejsce, w którym rodzina przebywa lub mieszka. Tam zostają zapisy lub może przebywać dusza zmarła na raka, obciążająca po kolei członków rodziny.

Tak naprawdę kupując dom czy ziemię, nie wiemy, jaka jest jej przeszłość, a warto o tym pomyśleć, ponieważ w przeciwnym wypadku będziemy walczyć z tymi negatywnymi energiami przez całe życie. Kiedy sobie to uświadomimy, możemy podjąć decyzję o wyeliminowania bodźców, które przeszkadzają nam w codziennym życiu. Oczywiście część to nasze wewnętrzne programy, ale mają też spore znaczenie obciążenia miejsca i energii je otaczających, włącznie z myślokształtami pozostałych domowników czy też poprzednich lokatorów.

Ważne jest, abyśmy pamiętali, że nasze myśli potrafią skrzywdzić innego człowieka, są przez niego odczuwalne, a także potrafią wrócić do nas ze wzmożoną siłą. Kontrolujmy zatem nasze procesy myślowe. Nic nie jest ulotne i nic nie ginie. A negatywne wibracje – jak kokony czy ciężar wielkich ciemnych chmur – wiszą potem nad nami, obciążając nas samych lub nasze otoczenie. Bądźmy bardziej uważni, ponieważ kiedy zaczniemy mieć to pod kontrolą, wszystko dookoła nas zacznie się zmieniać nie do poznania. Ziemia przetransformuje wszystko, ale to my jesteśmy odpowiedzialni za nasze energie wysyłane w przestrzeń. Pamiętajmy o tym.

 

Angela Wasielke (alaneiz)