Trzecia ziemia

 Doświadczenie to do dnia dzisiejszego daje mi dużo do myślenia.

Zajęłam się pracą na regresjach z mężczyzną, który tak naprawdę nie miał i nie czuł żadnych obciążeń ze swojego obecnego życia. Poddał się temu z czystej ciekawości.

Niesamowite było to, że mimo iż on sam nie idzie drogą rozwoju ani nie ciągnie go w tym kierunku, to opiekuna spotkał zaraz po tym jak tylko weszliśmy w trans. Miał z nim niesamowity kontakt, a jego opiekun dosyć zaawansowana w rozwoju istota był konkretny i rzeczowy.

Wybrali sobie na miejsce spotkań stary młyn, z którego opiekun zabierał go w różne światy. Zawsze tam na niego czekał.

Pierwsza nasza podróż była jak by w wymiar, z którego można było zobaczyć czym jest doświadczenie. Jest dźwiękiem, kolorem oraz energią. Opiekun pokazywał, jak funkcjonuje ludzki mózg i na jakich falach to się realizuje. Tak dokładnie opisywał czym jest myśl i jak można ją zobaczyć. Jak dźwięczą fale mózgowe.

Pokazywał też przejścia między wymiarowe, które wyglądały dokładnie jak kolorowe leje, do których można było wskoczyć i z drugiej strony wyjść w innym wymiarze. Pokazywał też przestrzeń pomiędzy przejściami – jak pole usiane takimi wlotami i wylotami. Wloty i wyloty były nie tylko rożnych kolorów, ale także drgały z różną częstotliwością. Mówił, że to najprostsza droga do przemieszczania się pomiędzy wymiarami.

Wszystko drgało ze swoją częstotliwością. I wszystko było dźwiękiem.

Druga nasza podróż była jeszcze dużo ciekawsza. Pokazała nam jak zbiera się odczyty ze wszystkiego co tworzy materię. To tak jakby krople zapisu co parę minut a nawet sekund jak bańki unosiły się z tym zapisem i wędrowały do miejsca, z którego odczytywało się to co zawierały te kulki. To tak jakby na saturnie była jakaś baza, która zajmuje się tymi sprawami. Opiekun zabrał nas na dno oceanu i pokazał jak te zapisy co chwila uwalniają się z dna morza i dzięki temu zapisana jest dokładnie każda chwila z życia skał i tego co znajduje się na dnie oceanu. Tak samo z wrakiem statku. Ta wiedza i zapis powolnej korozji także są dostarczane do tego miejsca, gdzie przechowywane są te wszystkie dane.

Czy to drzewo, skała czy inna forma istnienia w tym świecie dokładnie takiemu samemu prawu podlega. Niesamowite…

Nigdy wcześniej nie miałam pojęcia, że coś takiego istnieje. Ale kiedy zastanowię się chwilę, to uważam, że grzechem by było nie zbierać zapisu z ewolucji jaka zachodzi na naszej planecie. I to od samego początku istnienia.

Domyślam się, że pewnie na innych planetach również istnieje ta sama forma zapisu i że stoją za tym istoty do tego specjalnie powołane. Niestety istot tych nie miałam okazji zobaczyć. A szkoda, bo jestem bardzo ciekawa jak im w tej pracy idzie. To muszą być istoty typu geniuszy i naukowców.

Kolejną naszą podróżną było zabranie nas przez opiekuna Mariusza do dziwnego miejsca- jakby innej ziemi.

Oprowadzał nas po wybranym fragmencie a Mariusz opisywał mi nie tylko to co widzi, ale także co dzieje się w tamtym miejscu. Byliśmy w jakiś ruinach albo opustoszałym mieście skalnym.

Nagle poczułam się dziwnie, jakby skądś to miejsce znała. Była jak ziemia, ale trochę inna.

Nie dawało mi to spokoju.

 Opisywał mi to jak wymarłe miasto z czarną energetyczną powłoką unoszącą się zamiast chmur.


Opiekun oznajmił nam, że jest ona w fazie czyszczenia po poprzednich wydarzeniach w tym miejscu. I wtedy poczułam, że już tam kiedyś byłam. Niestety nie będąc pewna poprosiłam Mariusza, aby zapytał opiekuna co to za miejsce. Odezwał się bezpośrednio do mnie mówiąc, że dobrze wiem i dobrze czuję. Niepotrzebnie pytam.

Nie podał mi nazwy po za jednym – stara nowa ziemia. Mówił, że była to planeta zamieszkana przez różne istoty i swego czasu dosyć licznie. Nim powstała ziemia, na której jesteśmy teraz my.

 Ale pokazał nam też, że jest jeszcze jedno miejsce- trzecia ziemia. Są one od siebie w tej samej odległości, ale na samym środku jest słońce. Odwrócił troszkę uwagę od tego, że zaczęłam za bardzo wypytywać o tamto miejsce. Musiałam niestety odpuścić i podążyć za opiekunem i jego opisem kolejnego miejsca.

 Planety te – jakby ziemie, są tak usytuowane, że nie są widoczne dla siebie a Saturn jest bazą pośrednią. Powiedział nam to.

 Opisał nam dokładnie położenie ich trzech względem siebie, choć ja dziś już nie jestem w stanie dokładnie tego opisać. Niestety błąd- nie nagrywam sesji tylko notuję wyrywkowo zdania, aby zapamiętać jak najwięcej do kolejnej podróży.

 Wydawało mi się, że ta nowa jest dokładnie po drugiej stronie słońca względem naszej niebieskiej planety. I tamta jest większa. Do tego ta trzecia jest w trakcie tworzenia.

Jej energetyka znacznie przewyższą obecną ziemię. I jest to miejsce przygotowywane do przesiedleń.

Mnie jednak ciągle pamięcią ciągnie to tej starej ziemi. Doszło tam do czegoś złego i istoty tam zamieszkałe musiały uciekać. Mówił, że oni cały czas ją czyszczą z tego co było. Z zapisów.

Struktura tego miejsca oraz energetyka po części została odbudowana. Została ta dziwna ciemna łuna na niebie. Czemu nadal jest? Nie wiem.

Ona jakby nie pozwala na ponowne życie na tej planecie. Jeszcze nie pozwala.

Reakcja opiekuna Mariusza dała mi też do myślenia. Czy to jest to miejsce, za którym tak tęsknię? Czy kiedyś będę mogła znowu tam stanąć, aby poczuć co mnie z tym miejscem łączy? Te oraz inne pytania męczą mnie do dnia dzisiejszego.

Bardzo chciałam w kolejnej sesji iść do tej trzeciej ziemi. Niestety więcej nie mieliśmy okazji do sesji…